﻿<title_newspaper="Sztandar Młodych"> 
<title_article="Janek Truściński jest lotnikiem"> 
<author_1="por. L. Baran"> 
<author_2=""> 
<language="pl"> 
<style="press"> 
<year="1954"> 
<date="1954-10-12"> 
<month="10"> 
<period="d"> 
<status="1_obieg"> 
<support="paper">

Truściński przyjechał z daleka. Ale nie żałował. Któż bowiem zdoła opisać uczucie starego drukarza patrzącego na mknące lotem strzały srebrzyste odrzutowce. Jedna z drugą zwrotne bojowe maszyny szybowały po niebie tak szybko, że ledwie oko nadąża. Kto wie, może w jednej z nich siedzi jego syn — Janek, do którego przyjechał w odwiedziny. Może spogląda w dół i widzi ojca stojącego przed domem. Wsłuchując się w huk silników Truściński rozmyślał. Mimo woli nasunęły się wspomnienia. Odlegle to były czasy. Stare, zaniedbane koszary i lotniska, a raczej coś, co można było tak nazwać. Małe poletko i kilka ledwie kupy trzymających się gratów, nazywanych szumnie „samolotami bojowymi”. Odbywał wtedy służbę wojskową w kompanii wartowniczej. Niejednokrotnie stojąc na posterunku obserwował loty tamtych maszyn. Widział też pilotów - wymuskanych „paniczyków” — jak ich między sobą nazywali prości żołnierze. Kogo bądź do samolotów wtedy nie dopuszczali, i dlatego porównanie jakie zrobił, było dlań wstrząsające. Tamte w żółwim tempie latające „terkawki” i te, lśniące w słońcu szybkie, wspaniałe. Tamci piloci — trzymający się od wszystkich z dala „oficerkowie”, o których było wiadomo, że pochodzą z zamożnych domów i ci, koledzy Janka, prości, serdeczni chłopcy z chłopskich i robotniczych rodzin, tamci — z bałwochwalczym zachwytem rozprawiający o „wspaniałych” zagranicznych maszynach, mający w pogardzie wszystko co nasze, polskie i ci, młodzi piloci z głęboką miłością i entuzjazmem odnoszący się do najnowocześniejszego sprzętu, na którym latają. Teraz Truściński nie zrobiłby najmniejszej wymówki Jankowi, że „zapalił się” do lotnictwa. Bo przedtem, co tu ukrywać — trochę nie bardzo chciał syna posyłać daleko od domu. Miał przecież zawód, pracował jak ojciec w drukarni, nawet na lepszym stanowisku, na zakładzie go szanowali, był przewodniczącym koła ZMP.

</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
